Login

I Liceum Ogólnokształcące im. Komisji Edukacji Narodowej w Sanoku

Witamy wszystkich na stronie!

Witamy wszystkich bardzo serdecznie na stronie internetowej I LO im. Komisji Edukacji Narodowej w Sanoku, szkoły o bogatej tradycji i ciekawej historii! Czytaj więcej...

Wirtualny spacer

Wejdź tutaj i pospaceruj po wirtualnych korytarzach naszej szkoły!

Polub nas na Facebooku!

Zapraszamy wszystkich do kliknięcia Lubię To! na stronie naszego liceum na portalu społecznościowym Facebook.

Sprawdź aktualny plan lekcji!

Już jest opublikowany na stronie nowy plan lekcji na obecny rok szkolny!

Najlepsze liceum w Sanoku wg Ogólnopolskiego Rankingu Perspektyw w latach:

1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2005, 2006, 2007, 2008, 2009, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018

Spotkanie z atomową Marią

W dniach 12-13 marca odbyła się wycieczka do Warszawy, której głównym celem było zwiedzenie jedynego działającego w Polsce reaktora jądrowego, znajdującego się w Świerku, a zarządzanego przez Narodowe Centrum Badań Jądrowych.

Data zwiedzania reaktora, czyli 13 marca, to zaledwie dzień po ważnej rocznicy, bo 12 marca 2011 doszło do katastrofy elektrowni atomowej w Fukushimie. Który dzień mógłby być bardziej odpowiedni na to, żeby ostatecznie podważyć wynikające z niewiedzy opinie przeciwne wykorzystywaniu na szerszą skalę energii jądrowej w naszym kraju?

 

Trzynastka okazała się dla nas pechową liczbą, ponieważ pomimo tego, że do Świerku dotarliśmy na czas, musieliśmy czekać około godziny na rozpoczęcie zwiedzania. Spóźniła się któraś z poprzedzających nas grup. Po tej nieoczekiwanej przerwie ruszyliśmy na spotkanie z Marią.

Maria to nie imię żadnej z pracownic NCBJ, a nazwa reaktora. Jak łatwo się domyślić, nadano ją na cześć Marii Skłodowskiej-Curie. Zanim jednak pozwolono nam ją zobaczyć, musieliśmy wszyscy wystroić się w białe fartuchy, dzięki czemu wyglądaliśmy jak pracownicy Centrum. Albo banda szalonych naukowców. Oczywiście miało to swój cel – codziennie reaktor zwiedza sporo ludzi z zewnątrz, dlatego należało podjąć kroki, które ograniczą możliwość wynoszenia na ich ubraniach radioaktywnych pierwiastków.

Kiedy już wszyscy założyliśmy ochronną odzież, zaprowadzono nas do głównej hali kompleksu. Znajdował się tam model rdzenia reaktora w skali 1:1. Mogłoby się wydawać, że został on złożony tylko do celów edukacyjnych, czyli dla grup takich jak my. Nie do końca. Model ma znaczenie także dla pracowników, ponieważ mogą tam oni testować wszelkie modyfikacje rdzenia przed wprowadzeniem ich do właściwego reaktora.

W końcu i my mogliśmy tam zajrzeć. Podzielono nas na dwie grupy, moją przejął młody pan fizyk, który otworzył dla nas śluzę i pozwolił wejść do środka. Śluza ma swoje znaczenie, ponieważ dzięki wytworzonej w niej różnicy ciśnienia atmosferycznego, w razie katastrofy powietrze jest zasysane do komory reaktora, a nie wydmuchiwane na zewnątrz.

Weszliśmy do środka, pan zaczął nam opowiadać o tym, co widzimy… Nagle ktoś zwrócił uwagę na migający symbol radioaktywności, znajdujący się za plecami naszego przewodnika. Kiedy to zobaczył, powiedział, że musimy natychmiast opuścić reaktor, ale dopiero kiedy to powtórzył zrozumieliśmy, że mówi to poważnie. Po ewakuacji i skonsultowaniu sprawy z pracownikami sterowni, okazało się, że to nic groźnego i możemy wrócić do środka. Całe szczęście wcześniej pilnie przyglądaliśmy się modelowi rdzenia, ponieważ prawdziwy znajdował się w basenie na głębokości siedmiu metrów. Woda przede wszystkim chłodzi reaktor, ale jest też miejscem, gdzie zachodzi niesamowite i piękne fizyczne zjawisko, zwane promieniowaniem Czerenkowa.

Promieniowanie Czerenkowa zachodzi, gdy naładowane cząstki przekraczają prędkość światła w danym ośrodku, czyli np. w wodzie. Jak wiadomo, prędkość światła w próżni jest nieprzekraczalna, ale w wodzie jest nieco mniejsza, dlatego naładowane cząstki mają szansę ją przekroczyć. Efektem jest niebieska poświata otaczająca rdzeń. Chociażby dla tego jednego efektu warto wybrać się do Świerku.

Pożegnaliśmy się z Marią i udaliśmy się do innej części kompleksu, gdzie mieliśmy okazję wysłuchać dwóch wykładów. Pierwszy dotyczył wszystkich otaczających nas fal. Najwięcej radości dostarczyła nam lampa UV (długość fali 320-380 nm), nikt nie przypuszczał, co można przy jej pomocy odkryć na naszych dowodach czy prawach jazdy.

Dużo większe wrażenie zrobił na nas wykład przeprowadzony przez panią Ewę Droste. Pani Ewa wygląda jak archetypowa babcia, więc sporo osób podchodziło do niej z mieszanymi uczuciami, spodziewając się nudów. Było wręcz przeciwnie. Mieliśmy okazję zobaczyć licznik Geigera (a także zmierzyć sobie nim podeszwy butów), a także usłyszeć najważniejsze informacje o otaczającym nas promieniowaniu, podane w formie przystępnej dla każdego.

Te parę godzin minęło naprawdę błyskawicznie. Warto było spotkać się z Marią. Po tej wycieczce chyba nikt z jej uczestników nie będzie się zaliczał do przeciwników energii jądrowej.